O nas
rytmy stylu, echa indywidualności
Zawsze lubiłam patrzeć na dłonie. Swoje i cudze. Jest w nich piękno, estetyka, delikatność, zmysłowość.
Dotyk to niezwykle intymny proces, sztuka, którą tworzymy każdego dnia: sztuka miłości, pracy, inspiracji, twórczości. Dla mnie dłonie są jedną z najbardziej zmysłowych form wyrazu ludzkiego „ja”.
Gdy byłam małą dziewczynką, długo spacerowałam po Lwowie i za każdym razem zatrzymywałam się przy starych witrynach z galanterią skórzaną. Rękawiczki — barwne, jaskrawe, eleganckie, wysmakowane — hipnotyzowały mnie. Marzyłam: kiedyś, gdy dorosnę i zacznę zarabiać, na pewno kupię takie kolorowe rękawiczki. Ale czas mijał, byłam uczennicą, potem studentką — i nigdy nie odważyłam się nawet ich przymierzyć. Wydawało mi się, że są zbyt wyjątkowe, zbyt piękne, jakby nie były dla mnie.
Rękawiczki stały się symbolem ukrytych myśli, pragnień i nieśmiałości. Przypominałam sobie stare filmy: moment, gdy bohaterka powoli zdejmuje rękawiczki, by dotknąć czyichś dłoni — jeden z najbardziej intymnych i estetycznych gestów klasycznego kina. Albo przeciwnie: w kadrze kobieta z wyzwaniem daje policzek rękawiczką, czy mężczyzna zakłada je do pojedynku. W rękawiczkach kryło się coś bardzo silnego, głębokiego i znaczącego. Ale potem wszystko się zmieniło, świat stał się inny — i rękawiczki zeszły na drugi plan.
I żałowałam, tęskniłam, że tak się stało. Chciałam przywrócić im utracony głos.
Kilka lat temu przyśnił mi się dziwny sen, w którym zobaczyłam, jak powstają rękawiczki. Odważne, wyraziste, dziwne, zupełnie inne niż klasyczne. Obudziłam się z przekonaniem, że to właśnie tego chcę najbardziej, że to przestrzeń, w której mogę wyrazić swoją wizję. Jestem osobą, która nigdy szczególnie nie pracowała rękami, nie szyję, nie tworzę rzeczy fizycznie. Ale moja siła jest gdzie indziej — w odwadze, by widzieć inaczej, w inspiracji, ideach i przywództwie. Zrozumiałam, że mogę zgromadzić wokół tej wizji innych ludzi — profesjonalistów, rzemieślników, utalentowanych ludzi o podobnym sposobie myślenia.
Tak narodził się KLATS.
Nie jestem projektantką ani krawczynią. Jestem inicjatorką, inspiratorką i liderką tego procesu. KLATS to zespół twórczych ludzi, których kunszt niezwykle szanuję. Razem z nimi badam i reinterpretuję rękawiczki — ich formę, fakturę, nowe znaczenia i przejawy.
To, co robię, to nie tylko akcesorium. KLATS to mój sposób, by przywrócić rękawiczkom utracone znaczenie, zmysłowość i głębię. To próba uczynienia rękawiczek ważnym elementem stylizacji — jej wyrazistym akcentem i rdzeniem stylu, a nie drobnym, niewidocznym detalem w tle.
Nie jesteśmy marką masową. Wszystko powstaje w mikropartiach, z jakością i miłością. Mamy dopiero rok, ciągle się uczymy, zmieniamy, idziemy naprzód — szczerze, organicznie i z całego serca. Słuchamy się nawzajem, łapiemy inspirację, czujemy proces tworzenia, który jest jak woda — nie stoi w miejscu, tylko płynie i ciągle się zmienia.
I właśnie w tym rodzi się dla mnie magia KLATS: w przepływie idei, w połączeniu talentów i w nieustannym ruchu naprzód.
Bo każdy nasz dotyk to sztuka.
Bo rękawiczki mogą i powinny być ważne.
Bo KLATS to historia o odwadze bycia sobą. Nawet w detalach. Zwłaszcza w detalach.